Pięć osób z którymi spędzasz najwięcej czasu to twoja przeszłość i teraźniejszość. Szósta to przyszłość.

photo-1472722266948-a898ab5ff257

Podobno jesteśmy wypadkową pięciu osób z którymi najczęściej spędzamy czas. Przejmujemy zachowania, gesty, słownictwo, zainteresowania i przekonania.

Pośrednio dobierając sobie znajomych dobieramy własne cechy. Jak w grze komputerowej w której tworzysz bohatera. Spotykasz się z ludźmi, którzy uprawiają sport i jedzą zdrowo to szansa na to że też zaczniesz się zwiększa. Spotykasz takich, którzy imprezują – pewnie też będziesz. Spotykasz się z przedsiębiorcami – zaczniesz o tym myśleć. Z twórcami – zacznie cię ciągnąć.

Jeżeli chcesz być kimś określonym – szukaj takich ludzi. Nic tak nie dodaje odwagi jak zobaczenie, że coś jest jak najbardziej możliwe i normalne. Nic tak nie odbiera motywacji jak ludzie wokół, którzy idą w odwrotną stronę niż twoja wymarzona. Tacy, którzy podcinają skrzydła i przy których wcale nie czujesz się do końca sobą. Nie do wszystkich wymarzonych przyjaciół masz dostęp, dlatego w gruncie rzeczy twoje pięć osób to obraz teraźniejszości wypływający z przeszłości.

I tu pojawia się szósta osoba. Przyszłość. Taka składająca się z wielu składowych. Wszyscy pisarze, twórcy, blogerzy, vlogerzy, mówcy i inni, którzy do ciebie gadają w ten czy inny sposób. I o ile w przypadku realnych znajomych mniej lub bardziej ciągnie nas do ludzi pasujących do nas – w przypadku szóstego przyjaciela bardzo wiele osób zupełnie nie widzi związku. Lekceważy uczenie się od osób do których prawdopodobnie nigdy nie dotrze, a które osiągnęły rzeczy o których marzymy. Mając do nich wszystkich dostęp – jak tu się nudzić?! Chodzi o przyszłość.

 

Co ludzie robią w podróży?

Najczęściej nic.

Dziwne. Czas, który i tak musisz spędzić na dojechaniu z punktu A do punktu B większość ludzi po prostu marnuje. Jadę to jadę.

Tak jakby w czasie tej podróży nie mogli sobie pogadać z kimś ciekawym. Obojętnie – książki czy audiobooki. Internet czy filmy. Nawet posłuchanie siebie i zanotowanie tego o czym się myśli.

Mogę uwierzyć, że ze swoim pięciorgiem przyjaciół nie każdy ma czas się regularnie spotykać. Ale z szóstym? Po prostu można go wcisnąć do podróży. W miejscu w którym i tak się musisz znaleźć.

 

Co ludzie robią w Internecie?

Najczęściej nic.

Uściślając – coś tam robią, ale nie wykorzystują potencjału Sieci nawet w ułamku procenta. Sam tego nie robię, bo po prostu się nie da.

Materiałów w Internecie jest tyle, że życia nie starczy. Można stać się ekspertem w  dowolnej dziedzinie. Być domorosłym naukowcem czy muzykiem. Ogrodnikiem czy chemikiem. Niemal każdym.

Podobno kiedyś chęci były, ale nie było sposobu. Teraz sposób jest, ale często brakuje chęci.

 

Jakie książki się czyta?

Słabe.

Zawsze czytałem konkretne książki z których mogłem się czegoś dowiedzieć. I nie mówię tu o podręcznikach. Przeczytanie historii człowieka, który osiągnął sukces uczy cię często lepiej niż podręcznik. Uczy sposobu myślenia. Oswaja z takim myśleniem, które prowadzi w pożądanym kierunku. Przeczytanie książki w której autor ma coś do przekazania – uczy i zmienia sposób myślenia. Wpływa na ciebie. Daje w mordę, pokazuje, że można inaczej lub denerwuje, ale nie pozwala przestać myśleć.

Historie o wampirach czy o romansach uczą też konkretnie. Konkretnie niczego. I nie chodzi tu o rezygnowanie z rozrywki. Chodzi o proporcje.

 

Kim chcesz zostać w przyszłości?

Jedną z ważniejszych rzeczy pozwalających zacząć żyć i przeżywać zamiast tylko być jest zdanie sobie sprawy, że ma się wpływ na siebie i jest się głównym kierownikiem własnej historii. Większość ludzi zupełnie w to nie wierzy, albo wierzy w to tylko na poziomie pustych deklaracji. Mało kto nie chowa się za plecami innych i nie szuka tysięcy wymówek żeby nie robić tego czego się po cichu chce.

Każde dzisiaj to suma składająca się z decyzji z przeszłości. Głęboko wierzę, że to co robimy i kim się otaczamy będzie miało wpływ na nas za lat pięć czy dziesięć. Bycie wybrednym jest całkowicie racjonalne. Chodzi o przyszłość.

 

Myślę, że nie pisałbym tego bloga gdyby nie uświadomienie sobie kilku prostych rzeczy na głębokim poziomie. Takim pozwalającym działać mając wbite w głowę odpowiednie oprogramowanie. Po prostu wierząc w ułatwiające życie przekonania i będąc przekonanym o ich słuszności.

Nie byłoby to możliwe gdyby nie niektórzy ludzie, których nie znam i pewnie nigdy nie poznam. Niektórzy nawet nie żyją. Jedni pisali ksiażki, drudzy blogi, a trzeci dyskutowali na forach internetowych. Różnie. Wszyscy jednak wpłynęli na mnie. Gdybym żył tysiąc lat temu pewnie nigdy w życiu nie uświadomiłbym sobie pewnych rzeczy, bo nie jestem na tyle mądry, żeby odkrywać Amerykę od nowa.

Zresztą – szkoda na to czasu. Korzystajmy z tego co jest. Chodzi o każdego z nas w przyszłości.