Nie wiesz czemu ona jest dla ciebie taka? Zapytaj siebie.

photo-1452505975376-3503058deda8

Bycie mężczyzną ma wiele plusów, ale ma też wielki minus. Będąc facetem musisz co jakiś czas przesiadywać z innymi facetami i słuchać tego co mówią. Kiedy wchodzi temat kobiet – lepiej wyjść do toalety, na papierosa, czy gdziekolwiek indziej, bo w innym przypadku słuchanie tego często może skutkować licznymi obrażeniami czy chorobami.

Najgorsza z nich: przejmiesz przez kontakt z zarażonymi przekonania, które są zlepkiem mitów, przeinaczeń i blokujących cię sloganów.

 

Nie wiem kto stworzył stereotyp narzekającej kobiety, ale mężczyźni wcale nie są lepsi.

Jest taka grupa, która uwielbia generalizacje na temat kobiet i podbija własne ego poprzez ich konsekwentne powtarzanie. Oni robią wszystko fair, a one są z natury złe.

Oni powtarzają, że siedzą ciągle sami, a one ich olewają, bo lecą na pieniądze, samochód, wygląd czy cokolwiek innego. Kiedy już jakąś poznają – one ich wykorzystują, dziwnie się zachowują, szantażują, są roszczeniowe i domagają się stawiania sobie wszystkiego. A jak już ta relacja spadnie z hukiem na ziemię – stwierdzają, że wszystkie to zdradliwe dziwki, bo ona go zostawiła, więc pewnie zdradziła. A poza tym przecież nigdy mu się do końca nie podobała.

Ogarnijcie się, faceci. To nie kobiety kopią was po dupie. To wy sami wykonujecie dziwne ruchy nogami, aby samego siebie w nią kopnąć. Nadstawiałeś jej się to w końcu tego kopa otrzymałeś. Ale to nie znaczy, że kobiety z natury lubią kopanie kogoś po dupie. To przykra konieczność. Od tego przecież niszczą się szpilki, botki, a nawet kicksy.

 

Dostajesz to co dajesz.

Faceci interesują się pieniędzmi, ekonomią, finansami, biznesem. Wiedzą, że faworyzowanie danej działalności powoduje większą aktywność w tej dziedzinie, a karanie za daną działalność zmniejsza jej podaż. Płacisz zasiłki – hodujesz bezrobotnych. Zwalniasz z podatków firmy informatyczne – hodujesz firmy informatyczne. Nakładasz podatki na pracę – masz mniej pracy.

Szkoda tylko, że tej zasady duża ich część nie potrafi przenieść na relacje osobiste.

Tu również dostajesz to co sam dajesz. Non stop.

Dziwisz się, że ona leci na kasę, bo fundujesz jej za każdym razem wszystko, wcale nie dlatego, że masz na to ochotę, ale dlatego, że tak ci się ubzdurało i liczysz na coś w zamian? Też bym leciał, fajnie tak sobie polatać po mieście za cudze.

Wkurzasz się, że ona się zawsze spóźnia lub w ostatniej chwili odwołuje spotkania, ale nigdy jej tego nawet nie powiedziałeś? To się nie dziw i nie narzekaj potem kolegom przy piwie.

Godzisz się na jej wszystkie fochy, gierki i absurdalne zachowania? Będziesz je miał.

Podświadomie uważasz się za gorszego od niej, więc uważasz, że jej wolno więcej i musisz jej nadskakiwać, przytakiwać i usługiwać? Zawsze będziesz niżej na drabinie waszej relacji.

Pozwalasz na jakiekolwiek zachowania, które ci nie odpowiadają i zostawiasz je bez reakcji – będziesz je dostawał.

Będziesz stwarzał jej złotą klatkę i zachowywał się jak naczelnik obozu koncentracyjnego – ona w końcu z tego obozu spierdoli.

 

To, że kobieta zachowuje się wobec ciebie w określony sposób nie znaczy, że tak samo będzie się zachowywać w stosunku do kogoś innego.

Każde twoje przekonanie i zachowanie to tylko wstęp do dalszych konsekwencji.

Można skupiać się na efekcie końcowym, ale lepiej zacząć od przyczyn. Dom w końcu nie burzy się sam z siebie. Dom burzy się przez złe fundamenty.