Trzymajcie się ode mnie z daleka!

photo-1457978064644-ac327d69ad15

Każdy ma w swoim otoczeniu kogoś takiego. Oni zawsze zachowują się podobnie. Zupełnie jakby wszyscy brali lekcje w jakiejś słabej szkole, która nauczyła ich tego jak odbierać energię życiową innym.

 

Siedzisz w szkole, siedzisz na uczelni, siedzisz w pracy czy siedzisz na spotkaniu. Przychodzi Osoba Której Nigdy Nic Się Nie Chce. Zawsze zaspana, zmęczona, z nieobecnym spojrzeniem i energią przeżartego kota.

Burknie coś pod nosem na przywitanie i jako jedną z pierwszych rzeczy powie, że nic jej się dzisiaj nie chce.

Dziwne, że dodaje to „dzisiaj”, bo dla nich „dzisiaj” wypada zawsze.

 

I co na to można odpowiedzieć? Że mi też? Że mi nie? Że może chodź wcześniej spać, albo nie nakręcaj się, że ci się nie chce, bo weszło ci to w nawyk?

Często osoby te dodają to w swoistym odruchu bezwarunkowym. Zupełnie jakby w dobrym tonie było przekazać innym swoje zaspanie i brak zaangażowania w to co się dzieje dookoła.

 

Mi też się często nie chce. Mam problemy z motywacją, mam problemy z zaangażowaniem i chodzę za późno spać.

Ale nie gadam o tym dookoła, nie zniechęcam innych do życia i nie wmawiam sobie tego. Skupiam się na rzeczach pozytywnych i wiem, że nawet jak chwilowo mi się nie chce to zaraz mi się zachce.

Parę razy ktoś mnie zapytał jak to robię, że mam ciągle dobry humor. Nie mam ciągle dobrego humoru. Ale generalnie – dla mnie wszystkie te słowa o pozytywnym podchodzeniu do życia to praktyka, a nie teoria. Lubię mieć dobry humor, więc robię wszystko, żeby go mieć. I ten mój egoizm działa też dobrze na innych, bo inni też wolą ludzi uśmiechniętych i wesołych. Dawno, dawno temu myślałem, że jestem pesymistą, bo tak sobie wmawiałem. I miałem gorszy humor.

Porównuję oba te stany i zgadnijcie, który jest lepszy.

 

A jeżeli ktoś ma te 20-kilka lat i codziennie mu się nic nie chce – nie, to nie jest normalne. Coś tu jest nie tak. Jeżeli masz wieczne 18 lat, czyli więcej niż 20-kilka – też coś jest nie tak, ale biologicznie masz odrobinę większe prawo narzekać.

Może złe przekonania, może kwestia nastawienia, może niezdrowe jedzenie i picie, a może za mało ruchu.

Na pewno krok numer jeden to znalezienie w sobie pierwiastka obżartego kota i uświadomienie sobie tego. Na tej bazie możesz już coś zmieniać. I powinieneś.