O co właściwie chodzi z tym zdrowym egoizmem?

photo-1418874586588-88661ed80c4a

Co jak co, ale egoizm na naprawdę fatalny PR. Jedną z pierwszych rzeczy, którą wbija się dzieciom do głów kiedy zaczynają już cokolwiek kumać jest to, żeby nie były egoistami.

Jak ty się zachowujesz? Nie bądź takim egoistą”.

Później rosną, rosną, są dorosłymi dziećmi, a inne większe dzieci wychowane na tych samych wartościach znów powtarzają im to, co same słyszały w dzieciństwie.

Jak możesz być takim egoistą?”. „Straszny z ciebie egoista, myślałam, że jesteś inny”. „Pomyślałeś jak ja się poczuję? Myślisz tylko o sobie”.

 

Kto nigdy nie usłyszał któregoś z powyższych tekstów chyba wychował się na Marsie, ewentualnie jest z innej gliny. W sumie jedno wiąże się z drugim.

Problem z tymi tekstami jest taki, że większość ludzi instynktownie czuje, że kryje się za nimi jakiś fałsz, ale mimo to przyjmujemy przekonanie o ich słuszności przez społeczną osmozę. Powtarza się to tysiące razy, „wszyscy” tak uważają, więc jak mogłaby to nie być prawda? Jak mógłbym przyznać przed samym sobą, że jestem dupkiem, myślę o sobie i jestem egoistą?

 

Wyobraźmy sobie Jasia. Jasiu był wychowany w sposób całkowicie przeciętny i normalny. Wiele razy słyszał, żeby nie być egoistą, patrzeć na to co myślą inni i „nie wymyślać”.

Jasiu poszedł na studia zgodnie z marzeniami swoich rodziców, bo jest po nich „dobry zawód” i „pewna praca”. Do tego tradycja rodzinna. Nawet nigdy nie rozważał innej ścieżki życiowej, bo uznane było za oczywiste, że Jasiu zostanie tym kim zostanie. Tak, z czasem zamiast „dzień dobry” zaczął mówić, że jest studentem prawa. Wziął ślub z Zosią, którą poznał w liceum. Związek jak związek. Na początku super, później gorzej. Bardziej dobitnie – całkiem źle. „Ale gdzie nie jest gorzej? To normalne”. Jasiu nie oglądał się za innymi kobietami, bo to złe, niemoralne i nie fair w stosunku do Zosi. Myślał, żeby zerwać, ale bał się reakcji jej i otoczenia. Wszyscy wokół powtarzali mu, że ma taką świetną dziewczyną i nie powinien narzekać. Ona coraz więcej mówiła mu o swoich marzeniach. Chciała rzucić wszystko w diabły i polecieć do Nowej Zelandii. Żartuję. Chciała uwić gniazdko, spłodzić dwójkę dzieci i porobić kilkaset zdjęć w białej sukni na weselu. Jaś nie był jakimś entuzjastą tego pomysłu, ale uważał, że „tak trzeba”. Rodzice i znajomi przy każdej okazji pytali go kiedy oświadczy się Zosi. W końcu to zrobił i marzenia Zosi się spełniły. W międzyczasie Jasiu robił karierę w dobrej kancelarii prawniczej gdzie miesięcznie zarabiał więcej niż niektórzy widzą przez rok. Wszyscy znajomi zawsze mu tego zazdrościli i nie mogli zrozumieć kiedy mówił, że jest zmęczony i nie przepada za swoją pracą, która go nudzi. „Jak możesz narzekać na swoją pracę kiedy inni ledwo wiążą koniec z końcem?!”.

Jasiu nie był egoistą. Jasiu nigdy nie zastanawiał się głębiej nad tym czego chce. Na zewnątrz posiadał wszystkie znamiona sukcesu, ale cały czas osiągał cele, które nie były jego celami. Można być świetnym żeglarzem, ale nic z tego nie wynika jeżeli płynie się w złą stronę. Czasem lepiej zatrzymać statek i narysować własną, maksymalnie egoistyczną mapę. Jedyne co trzeba wytrzymać to wszystkich płynących, mijających cię i patrzących do tyłu, pukających się w czoło, że stoisz w miejscu kiedy oni płyną naprzód. Naprzód i wprost na górę lodową. Oni nie rozumieją, że ty stoisz w miejscu tylko z ich perspektywy, a ze swojej własnej robisz ogromny skok do przodu i łapiesz wiatr w żagle. Dzieje się tak, bo zaczynasz rozumieć, że nikt nie przeżyje twojego życia za ciebie, a od bycia egoistą istnieje na oko jakieś 1923232 gorszych rzeczy.

 

W myśleniu o sobie nie ma niczego złego. Myślenie o sobie jest najbardziej naturalną rzeczą jaka może być. Stępiony egoizm to przeciwieństwo natury i rzecz całkowicie sztuczna, która na dłuższą metę doprowadzić może tylko do permanentnego dysonansu poznawczego lub stłumienia własnych pragnień.

 

Czy to wszystko oznacza, że nie powinno się myśleć o innych i zwracanie uwagi na cudze potrzeby jest złe? Oczywiście, że nie. Patrzenie na innych leży w naszym własnym interesie. Lubimy mieć dobre relacje z innymi, lubimy kiedy nasi bliscy są szczęśliwi, a także nie lubimy widzieć cierpienia, dlatego często pomagamy również nieznajomym. To wszystko to także przejaw egoizmu.

Problem pojawia się jedynie w momencie w którym własne życie podporządkowujemy innym, ale sami nie podzielamy tych wartości. Mamy podporządkować własne życie rodzinie, normom społecznym, religii, państwu, narodowi, jakiemukolwiek bytowi osobowemu, kolektywnemu czy abstrakcyjnemu.

Każdy żyje dla siebie i ma do tego prawo. Każdy może wybrać te ścieżki, które mu pasują, ale musi je wybrać sam. Nikomu nic do tego co robisz sam ze sobą.

 

Nie jestem nikomu niczego winny i nie muszę iść w tę stronę w którą inni chcieliby żebym szedł.

Nie jestem spętany normami społecznymi, których nie akceptuję.

Nie jestem zdany na drogę, którą wybrałem kiedykolwiek. Zawsze mogę z niej zejść i to moja własna opinia na ten temat jest najważniejsza. Słucham zdania innych, ale to ja jestem ostateczną instancją.

Inni mogą się pukać w czoło widząc co robię, mówię i myślę. Też mają do tego prawo. Ludzie lubią się szokować, ale po paru chwilach przyzwyczajają się do wszystkich szokujących rzeczy. Jak będę chciał kogoś szokować to zrobię to. Niech inni mają trochę emocji.

Nie będę wdawał się w sytuacje i relacje, które mnie nie satysfakcjonują. Nie będę też dawał się wykorzystywać przez tych, którzy lubią szantażować innych oskarżeniami o egoizm.

Będę miał otwartą głowę na ludzi, idee, sytuacje i smaki, żeby nie popaść w zacietrzewienie i oderwanie od rzeczywistości.

Będę pamiętać, że ostatecznie i tak wszyscy zostaną sprowadzeni do wspólnego mianownika przez czas, więc reakcji innych nie ma co traktować zbyt poważnie.

Będę patrzył głównie na siebie. Na swoje uczucia, myśli i pragnienia. Inni nie siedzą w mojej głowie i nie mają pojęcia czego chcę. Mam nad nimi przewagę, bo nie wstydzę się tego, że myślę o sobie. Idę w swoją stronę i idę tam z tymi, którzy chcą tam iść ze mną. Pozostałym macham z życzliwością na pożegnanie, bo nie wszyscy muszą podzielać moje przekonania.

Oto i manifest zdrowego egoizmu.