Ładne zdjęcia i ładne życie to nie tylko próżność. To racjonalna autoprezentacja.

photo-1461669802687-84a1aee43a29

Że wygląd ma znaczenie – mało kto już się kłóci. Od groma jest badań potwierdzających, że ludzie oceniają po wyglądzie i pierwsze wrażenie jest ważne. Można obrażać się na nasze mózgi, które tak ukształtowała „płytka” ewolucja, albo można wziąć to za fakt i dostosować się do istniejących warunków. We własnym interesie.

Jednocześnie wciąż wiele osób narzeka na to, że ludzie „lansują się” w Internecie. Wrzucają korzystne dla nich zdjęcia, pokazują, że fajnie żyją i mają profile, które wskazują na to, że wśród znajomych mamy niemal same gwiazdy.

Oczywiście, większość z tego to chęć dowartościowania się i otrzymania dowodów uznania, akceptacji i podziwu. Wszystko to ma jednak również zupełnie racjonalne przesłanki. Tak jak warto dbać o wygląd, tak samo warto dbać o swój wirtualny wizerunek. Bo wszystko przesunęło się do Internetu i nawet kiedy nam się to nie podoba – inni nas obserwują. We własnym interesie leży wypadać więc jak najkorzystniej. Nasze profile to nic innego jak nasze ciuchy, wygląd, fryzura, zapach. Wizerunek.

 

Wszyscy obczajamy

– Fajna jest. Umówiliśmy się na środę.

– Jak się nazywa? Obczaję.

– Obczajka Fejsbukowska.

– OK, mam. No nie wiem. Na zdjęciach taka sobie. Może w realu lepiej wygląda.

 

Nie oszukujmy się – tego rodzaju rozmowy, w różnych konfiguracjach, są udziałem wszystkich lub prawie wszystkich.

Profile społecznościowe stały się rodzajem Big Brothera. Dziurki od klucza przez którą można niepostrzeżenie oglądać innych. Gapić się godzinami na zdjęcia, patrzeć jakie kto ma zainteresowania i czy nie wrzuca bzdur na walla.

Kto nigdy nikogo nie obczaił – chyba nie ma dostępu do Internetu.

Obczajają rekruterzy, obczajają dawni, obecni, przyszli i potencjalni znajomi czy partnerzy. Wszyscy.

Trudno więc się dziwić, że pozytywnie działa wrzucanie rzeczy kojarzących nas w ich oczach pozytywnie, a negatywnie działa oznaczanie się na zdjęciach na których wyglądamy jak zombie.

 

Do czego przydaje się ogarnięty profil?

Łatwiej spotkać nieznajomego.

Portali randkowych nie polecam, ale jak ktoś chce się w to bawić – będziesz oceniony po zdjęciach i profilu. Od tego zależy czy się spotkacie.

Łatwiej spotkać pół-nieznajomego.

Wymieniliście się fejsem na ulicy, imprezie czy gdziekolwiek gdzie mieliście niewiele czasu na poznanie się nawzajem. Czas mija, wspomnienie się zaciera. Będziesz oceniony po zdjęciach i profilu. Od tego zależy czy się spotkacie.

Łatwiej spotkać znajomego.

Dawno się nie widzieliście, ale chcesz odnowić kontakt. Na jakiej podstawie pamięć o tobie zostanie odświeżona?

Bingo.

 

Jak ogarnąć profil?

Szokuje mnie, że tyle osób wrzuca do Internetu zdjęcia na których wygląda źle. Można się śmiać z kobiet, które publikują zdjęcia, które mają z rzeczywistością dość luźny związek i przedstawiają je jako dziesięć razy piękniejsze, ale one działają racjonalnie. Racjonalnie też działają ludzie wrzucający zdjęcia z ciekawych wydarzeń, zawodów sportowych czy wakacji. Tak jak ubranie czy perfumy służą do przedstawienia nas w dobrym świetle, tak profile społecznościowe to w dużej mierze nasza wizytówka.

Z wizytówkami z błędami ortograficznymi podpisanymi ołówkiem na wymiętej, nierównej kartce się nie spotkałem. Z oznaczaniem się na zdjęciach na których wygląda się źle – wielokrotnie.

Po co?

 

Co warto zrobić?

Po pierwsze – zdjęcie lub zdjęcia na których wyglądamy dobrze. Tu chyba jest głównie problem poczucia estetyki, więc jeśli nie jest się pewnym, które zdjęcia są dobre – można zapytać kogoś kto jest odbierany jako mający dobry gust. Jak wolimy tryb eksperymentalny – najlepszym testem są lajki i metoda prób i błędów.

Po drugie – oznaczanie się tylko na zdjęciach na których wyglądamy dobrze. Jakiś czas temu zrobiłem przegląd i powyrzucałem się ze wszystkich zdjęć na których wyglądałem źle. Jak mam do czegoś sentyment – mogę sobie to zdjęcie zapisać i obejrzeć w samotności. Po co inni mają je oglądać?

Po trzecie – powstrzymanie się przed klikaniem w bzdury. Jak widzę, że ktoś klika w te wszystkie koty i inne szokujące wiadomości – otwiera mi się nóż w kieszeni i od razu mniej cenię tę osobę. Jeden kot na tydzień jest w porządku, ale codziennie? No kaman.

Po czwarte – masz się czym pochwalić to się pochwal. No bo czemu nie? Na każdej wizytówce poczytasz o wszystkich możliwych tytułach tej osoby.

Po piąte – masz coś mądrego do napisania – pisz. Tak jak głupie rzeczy działają negatywnie, tak mądre działają pozytywnie. Po posprzątaniu Facebooka naprawdę miło się czyta takie rzeczy.


Na koniec uwaga praktyczna – można przegiąć.

Dobry wygląd i dobry profil działają in plus, ale jednocześnie czasami mogą odstraszyć. Jak ktoś wygląda skrajnie dobrze lub jego profil pokazuje skrajnie atrakcyjne życie – odstrasza ludzi, którzy nie czują się na tyle „godni” znajomości z gwiazdą.

To wszystko jest bardzo subiektywne. Nie ulega jednak wątpliwości, że delikatny lans to nic złego. Wręcz przeciwnie.

 

To co, kiedy jakaś sesja?

#polishboy