Można być w złym miejscu i to jest w porządku. Nie myśleć o tym jak znaleźć się w dobrym to już defekt mózgu.

photo-1474393695727-b2a2b9772181

Reguła konsekwencji i zaangażowania – psychologiczny mechanizm polegający na potrzebie dążenia ku byciu konsekwentnym. Podjęte w przeszłości działania w określonym kierunku pchają nas do podejmowania kolejnych, spójnych z poprzednimi. Na wykorzystywaniu tej zależności bazuje jedna z podstawowych technik manipulacji opisana przez Roberta Cialdiniego w jego klasycznej książce „Wywieranie wpływu na ludzi. Teoria i praktyka”.


Kilka razy usłyszałem, że myślę jak dziecko, bo nie chcę zaakceptować życia, które powinno być ułożone, poprawne i takie przy którym wszyscy ze zrozumieniem kiwają głowami, bo podążasz ścieżką, którą oni sami idą bez przekonania. Nie akceptuję tego co do końca mi nie leży. Grymaszę, szukam dalej, rozglądam się, próbuję. Że mam wysokie wymagania, przewrócone w głowie i jestem zakochanym w sobie egoistą. Generalnie – nawet się z tym zgadzam, brawo za spostrzegawczość. Tylko co w tym wszystkim złego? Jakie mam mieć wymagania – niskie? Kogo w pierwszej kolejności kochać jak nie siebie?

 

W Internecie jest taki trend, żeby śmiać się z mówców motywacyjnych, bo sprzedają naiwnym ludziom banały, żerując na ich marzeniach o lepszym życiu. Generalnie ci prześmiewcy mają rację, ale jakoś większą sympatię żywię do ofiar coachów niż do ich demaskatorów. Ci pierwsi mają w sobie jeszcze tlącą się z tyłu głowy myśl, że można wygrać. Drudzy już tylko pragmatycznie nie chcą przegrać. Są ponad wszystkim oprócz Systemu. Tacy racjonalni, tacy nienaiwni i tacy mdli.

 

Jak spotykam ludzi, którzy pragmatycznie wyzbyli się marzeń to robi mi się smutno. Oni chcieliby inaczej, ale <milion powodów>.

Wiedzą, że nie chcą robić tego co robią do końca życia, ale przekonują siebie i innych, że jest już za późno, inne drogi są niepewne i ogólnie im się nie chce. Zaangażowanie i konsekwencja. Fatalny defekt mózgu.

Przypadkowo spotykam znajomą, której nie widziałem kilka lat. Chwila gadki szmatki i przejście na głębsze tematy. Ze swoim narzeczonym jest już od lat. Opowiada o planach, o ślubie i o swoim rozczarowaniu. Kilka minut wystarcza, żeby zebrała się na poziom szczerości, który innych nie zawstydza dopiero po alkoholu. Uczę się relacji, więc niczego jej nie radzę i nijak nie oceniam tego co robi. Sama wie. Chyba. Daję jej skupienie i słucham jej. Rozchodzimy się. Po jakimś roku od spotkania na portalu społecznościowym wyskakuje mi, że mają dziecko. Wygląda na szczęśliwą, choć w pamięci mam ciągle jej smutne oczy. Może miała gorszy dzień, może to był kryzys jaki zdarza się wszystkim, a może jednak już zbyt wiele zainwestowała, żeby chcieć zburzyć to co budowała latami. Zaangażowanie i chęć bycia konsekwentnym. Fatalny defekt mózgu.

 

Możesz wszystko? Możesz dużo

Sprzedawcy marzeń mówią, że możesz wszystko. Niszczyciele marzeń mówią, że to gówno prawda. Ja mówię, że to częściowa prawda – możesz dużo. A to już wystarczająco wiele. Nie trzeba mieć wszystkiego.

 

Możesz. Masz wybór. Zawsze jest jakoś.

Ktoś powiedział mi ostatnio, że jak znowu zrezygnuje z pracy, która mu do końca nie leży to będzie dziwnie wyglądało i nikt go już nie przyjmie. Ktoś tam przyjmie. Wymówki.

Nie zrezygnujesz ze związku, który ci nie leży, bo masz złą liczbę lat i już nikogo nie poznasz. Kogoś tam poznasz. Wymówki.

Prawda jest taka, że to wszystko czego się boisz i tak może się stać. Może to on rzuci ciebie i może to ciebie zwolnią zanim zrobisz to sama. I też będzie jakoś, poradzisz sobie.

Życie polega na szukaniu spójności. Jedni wybierają spójność ze sobą dzisiejszym, a drudzy z innymi i ze sobą z przeszłości. Jak widać – da się w ten drugi sposób, ale ja tak nie umiem. Coś każe biec. Pieprzyć bycie konsekwentnym.