Umiejętność radzenia sobie z porażkami polega na zrozumieniu ich natury i przyjęciu dobrych przekonań.

wVlfnlTbRtK8eGvbnBZI_VolkanOlmez_005

Porażka nie jest niczym dziwnym

Gdy uczyliśmy się chodzić wszyscy bez wyjątku przewracaliśmy się, wstawaliśmy i próbowaliśmy iść dalej. Porażka za porażką, ale nikogo to specjalnie nie dziwiło i nie martwiło. Przy bardziej bolesnych upadkach chwilę płakaliśmy, aby za chwilę szybko o tym zapomnieć i spróbować znowu, w trochę inny sposób.

Aż dziwne, że tak duża grupa ludzi zahartowanych porażkami w dzieciństwie wraz z dorosłością zaczęła najmniejsze upadki przeżywać miesiącami i latami. To, co dla dzieci było normalną naturą rzeczy dla dorosłych staje się poważną trudnością. To, co naturalne zostało wyparte przez wpajane społeczne przekonania i „wychowanie”, które cofnęło nas w rozwoju.

Bo czy porażka jest czymś dziwnym? Czymś nienormalnym? Czymś co zdarza się tylko niektórym? Oczywiście, że nie. Nie traktujmy więc jej w wyjątkowych ramach, bo zdecydowanie na to nie zasługuje.

 

Porażka świadczy o działaniu, nie o tobie

Czy to, że oblejesz egzamin świadczy, że jesteś głupi? Nie, to świadczy, że oblałeś egzamin.

Czy to, że rzuciła cię dziewczyna świadczy, że jesteś beznadziejny? Nie, to świadczy, że z tobą zerwała.

I tak dalej, i tak dalej. Bardzo duża grupa ludzi ma tendencję do wyciągania zbyt daleko idących wniosków z sytuacji, które do tego nie uprawniają. Jednostkowe wydarzenie nie wpływa na to jacy jesteśmy. Na rezultat wpływają setki czynników.

Oblałeś egzamin, bo może za mało się uczyłeś, a może dlatego, że nie chodziłeś na wykłady. Może dlatego, że pytania były trudne, a może dlatego, że więcej czasu poświęciłeś na to czego akurat nie było w pytaniach.

Tak, a może też dlatego, że jesteś w tej kwestii w danym momencie słaby. Tylko czy z tego wynika, że jesteś głupi lub beznadziejny? Nie, bo w innych rzeczach możesz być bardzo dobry, albo możesz i w tej dziedzinie stać się przynajmniej średni, jeśli poświecisz na to więcej czasu i energii.

O czym więc świadczą jednostkowe wydarzenia? To tylko fakty. Wszelkie interpretacje istnieją tylko w twojej głowie i to imaginacja, którą sam sobie tworzysz.

 

Porażka daje ci feedback

Rezultat jest tylko wynikiem ciebie i działań, które podejmujesz w środowisku zewnętrznym. Dzięki niemu wiesz jak to połączenie zadziałało w konkretnych warunkach. I tyle.

Jeżeli wiesz, że dane połączenie nie działa to zdobywasz doświadczenie, które z kolei wraz z jego gromadzeniem przybliża cię do świadomego, jak i intuicyjnego podejmowania lepszych decyzji, bo wiesz co się sprawdza a co nie. Bez porażek działałbyś po omacku.

 

Więcej porażek to więcej zwycięstw

Kto nie ponosi porażek? Ten, kto nic nie robi.

Kto nie odnosi zwycięstw? Ten, kto nie ponosi porażek.

Więcej prób wpływa na ilość porażek, ale też na ilość zwycięstw. Procentowy udział porażek w ogólnej liczbie prób zmniejsza się jednak wraz z ilością podejmowanych prób. Słowa klucze: doświadczenie, intuicja, mądrość.

Nie narażając się na porażki nigdy nie przekonamy się o skutkach działań. Skąd możesz wiedzieć czy się uda jeżeli nie spróbujesz?

Nowe hobby może okazać się kosztowną stratą czasu, ale mogło też okazać się życiową pasją. Dziewczyna, którą chciałeś poznać okazała się nieciekawa, ale mogłeś też przeżyć z nią najlepszy romans na świecie. Praca z którą wiązałeś przyszłość okazała się wpływać na ciebie destruktywnie, ale mogła też dać ci spełnienie.

Nigdy nie wiesz co się wydarzy. Ale nie ma co się obrażać na to, że poszło w złą stronę. Raczej pogratuluj sobie, że dałeś szansę wydarzyć się scenariuszowi pozytywnemu.

 

Porażki są dobre

Ale fajnie przegrywać, co?

Tak, fajnie. To nie żart. Uświadomienie sobie tego uwalnia presję, napięcie, samobiczowanie się i… pozwala wygrywać.

 

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że powyższe przekonania są logiczne i realistyczne. To nie jest zaklinanie rzeczywistości i sztuczny wieczny optymizm. To są przekonania, które mają sens i których efektem jest optymizm. Ale optymizm musi być rezultatem, a nie punktem wyjścia.

Spójrzmy na porażki we właściwym świetle. Nie trzeba zaklinać rzeczywistości, żeby podchodzić do nich z dystansem.