Możesz być najlepszy, ale co z tego jeśli nikt o tym nie wie.

photo-1454046931706-e0f055de21d8

Wiele osób ma problem z samooceną i zdystansowaniem się wobec opinii innych ludzi. W Internecie można znaleźć tysiące tekstów i motywacyjnych filmów o tym, że żyjesz tylko dla siebie, sam podejmujesz decyzje i opinie innych z definicji muszą być powierzchowne, bo oni znają cię tylko w nikłym promilu.

Generalnie – to prawda. Kto zna cię lepiej – ty przebywając ze sobą od X lat czy ktoś kto spędził z tobą minutę w klubie, pół godziny na rozmowie kwalifikacyjnej, dwie godziny na domówce czy przez rok lub nawet lata codziennie po 8 godzin w pracy, w szkole, na studiach? Jaka to jest część czasu, który żyjesz sam ze sobą? Śmiesznie mała, więc co oni tam mogą wiedzieć.

I co, niby wszyscy to wiemy, ale jaki odsetek tych mądrych i uświadomionych rzeczywiście praktykuje ten pogląd? Gdyby to było tak oczywiste to po co powstawałoby tyle materiałów na ten temat, które jednak ogląda i czyta wiele osób?

 

Może dlatego, że to oczywiste wcale nie jest.

Żyjemy wśród ludzi, lubimy ludzi i nawet jak mówimy, że nie lubimy, to i tak lgniemy do wywrotowców, którzy też uważają, że ludzie chuj. I wtedy w swoim gronie ludzi narzekacie na ogół ludzi.

Taka jest natura człowieka. Osobiście kiedy zdarzy mi się przesiedzieć kilka dni z rzędu w domu to staję się nerwowy i niezbyt przyjemny. Potem maraton towarzyski i wtedy mogę siedzieć sam ze sobą przez jakiś krótki czas. Znowu reset i tak dalej.

 

W związku z powyższym – opinie innych muszą się dla nas liczyć. Musza się liczyć, bo chcemy się spotykać z ludźmi, chcemy z nimi rozmawiać i chcemy by nas lubili.

Czy to oznacza, że opinie innych są ważniejsze niż nasze własne – nie.

Czy jednak trzeba się z nimi liczyć – tak.

 

Niektórzy mówią, że nie ma co się dostosowywać do innych ludzi i powinniśmy się zadawać tylko z tymi, którzy nas lubią takimi jakimi jesteśmy. To oczywiste, ale jak już wspomniałem wcześniej – nikt nie wie jacy jesteśmy, bo jesteśmy dla innych jedynie tacy jakimi nas odbierają.

Zastanawianie się nad tym co myślą o nas inni ma sens tylko jeśli przepuszczamy to przez nasz własny egoizm. To nam się opłaca, żebyśmy byli pozytywnie odbierani. To nam powinno zależeć, żeby inni ludzie widzieli w nas pozytywne cechy.

Większa baza ludzi otwartych na nas i chcących się z nami zadawać daje nam większe pole wyboru tych, których my chcemy.

Możesz być świetną osobą, ale co z tego skoro inni odrzucają cię na starcie, albo nie na starcie, bo sprawiasz negatywne, nawet błędne, wrażenie. Oni cię skreślają, a ty mówisz sobie „nie obchodzi mnie opinia innych”. To dobrze, że cię nie obchodzi, ale może niech obchodzi cię twoja własna – że rzucasz sobie kłody pod nogi.

 

Opinie ludzi nie mają znaczenia rozpatrując je pojedynczo. Mają znaczenie ogólnie, bo ułatwiają ci życie.

Praca nad sobą, swoim charakterem i zrozumieniem innych – tak. Absurdalne opinie innych, krzywe spojrzenia, odrzucenia – who cares?