Fajnie o sobie myśleć, że jest się logicznym terminatorem, podczas gdy tylko ucieka się od zranienia ego.

5_c_5al6ztc-aidan-meyer-1

Mężczyźni są bardziej logiczni, a kobiety bardziej emocjonalne.

Kto tego nigdy nie słyszał to swoje dotychczasowe życie najwidoczniej spędził na powypadkowej śpiączce lub jest dzieckiem tego austriackiego psychola, który zamykał swoje pociechy w piwnicy.

Oprócz tego – słyszał każdy. Chłopaki lepiej liczą, dziewczyny lepiej czują. Jak chcesz dotrzeć do kobiety – działaj na jej emocje. Chcesz dotrzeć do faceta – mów konkretnie i wprost.

Generalnie – prawda. Szkoda tylko, że ci logiczni faceci wcale tego co logiczne nie stosują. Co najwyżej wymyślają logicznie brzmiące powody dla kierowania się emocjami.

 

Faceci chronią ego, a nie logikę

Gdyby mężczyźni rzeczywiście byli tak logiczni jak mówią stereotypy – wszelkie zachowania składające się na piękne określenie „czajenie się” nie miałyby racji bytu, bo z punktu widzenia logiki przejmowanie się opinią obcej kobiety jest absurdalne.

Co jak nie jest zainteresowana, co powiedzieć, co jak nie chce, co jak dziwnie na mnie spojrzy? W 99% przypadków najgorsze co może się przytrafić to wyrażone w różnej formie „nie”. Bum, koniec, finał. Zostało jeszcze kilka miliardów szans.

Skąd więc strach przed podejmowaniem działania – zarówno przy nawiązywaniu znajomości, jak i w ich rozwijaniu? To nie ma nic wspólnego z faktami i logiką. To tylko emocje i ochrona ego. Strach przed różnicą między projekcją samego siebie a rzeczywistością.

Co by nie mówiły badania o rozwiniętej półkuli logicznej i przykłady logicznych facetów stanowiących większość na politechnikach i wygrywających Noble z nauk ścisłych – wobec kobiet powszechna jest „logiczna” strategia pod tytułem „nie zrobię tego, bo się źle poczuję.

 

Faceci wolą czuć, nie chcą rozumieć

Czucie i wiara silniej mówi do mnie

Niż mędrca szkiełko i oko

O ile w przypadku zwycięstw ego nad logiką za uzasadnienie robią logicznie brzmiące wymówki typu „i tak mi się nie podobała” – w przypadku zwycięstw lenistwa uzasadnieniem są uogólnienia, mity i legendy.

Za lenistwo uważam całkowite odpuszczenie tematu relacji i interesowanie się nim na zasadzie znajomości zasłyszanych frazesów i zebranego przypadkiem doświadczenia.

 

Żeby odpowiedzieć sobie na pytanie na ile jest się leniwym w dziedzinie relacji wystarczy zapytać jakie błędy popełniło się we własnych związkach, które się rozpadły.

Zdecydowana większość odpowiedzi to obwinianie byłego partnera lub osób trzecich, albo odwołanie się do nadprzyrodzonej instancji typu los, Bóg tak chciał, tak musiało być, jakoś tak wyszło, zaczęło się psuć. Tłumacząc na polski: nie wiem czemu tak się stało. Mało kto jest w stanie dokonać wiwisekcji własnego zachowania, wyciągnąć wnioski i wprowadzić je w życie. (Za analizę siebie nie uważam to wszystko moja wina lub zjebałem to – z tego również nic nie wynika).

 

Znajomość psychologii kobiet – czy w ogóle ludzi – jest przydatna, bo ciągle z nimi obcujemy. To logiczne.

I zdecydowana większość mężczyzn w ogóle się na tym nie zna, a co gorsze – nie chce się znać. I to jest nielogiczne.

 

Nie trzeba studiować latami i zostawać trenerem relacji, żeby nabyć wiedzę całkowicie wystarczającą do rozumienia dynamiki społecznej. (Co ważne: rozumienia, niekoniecznie czucia).

Jednak zamiast nabywania wiedzy i doświadczenia, pozwalających lepiej radzić sobie w przyszłości – duża część facetów wybiera czucie i wiarę.

Kobiety są takie, śmakie, nie da się ich zrozumieć, więc pijmy chłopaki i popełniajmy ciągle te same błędy.

 

Lenistwo, ego, męskość

Ta, i mężczyźni są logiczni.

Jeśli chodzi o teorię – lenistwo, bo szkoda najpierw poświęcić trochę czasu, żeby tysiąc razy dłużej uchodzić za tego przy którym tak dobrze się czuje i który mnie rozumie.

Jeśli chodzi o praktykę – chorobliwa ochrona ego, bo och, źle się poczuję jak mnie odrzuci.

 

Wyjdźmy z tą logiką poza liczenie całek, bo stosowanie jej w innych miejscach jest dużo przyjemniejsze niż satysfakcja z rozwiązania nawet najtrudniejszej.