Nic nowego tu nie przeczytasz. Same banały, które słyszałeś, ale w które nie wierzysz.

photo-1466193341027-56e68017ee2d

Ludzie lubią komplikować. Mają wielkie plany, wielkie marzenia, chcieliby osiągać same sukcesy, ale z drugiej strony sami nie wierzą w ułatwiające ich realizację przekonania, które uznawane są za „banalne”.

Tak jakby ktoś chciał liczyć całki nie umiejąc poprawnie dodawać. Tak jakby 2 plus 2 czasem równało się 4, ale często też 5, 6 lub 7.

Nie każdy całkuje, więc nie każdy musi umieć dodawać. Problem polega na tym, że żyjemy wszyscy, więc nieprzyswojone życiowe banały to problem, który wychodzi raczej częściej niż rzadziej.

Nie ma co się wstydzić wrócić do podstawówki. Tak jak ludzie z trudną przeszłością kupują elementarz i zdają kolejne klasy, a na końcu maturę, po kilkunastu czy kilkudziesięciu latach. I zdają, i można.

 

Banał nr 1
Umrzesz za X dni, Y godzin i Z minut

Ostatnio oglądałem film. „Zupełnie Nowy Testament”. Film mnie nie oczarował, ale pomysł na fabułę jest świetny. W największym skrócie: ludzie dostają SMS-a z liczbą dni jaka została im do śmierci.

 

 

I co w tym świetnego? Bez takiego SMS-a nie wiesz, że umrzesz?

I to jest właśnie banał numer jeden. Tak, ludzie zachowują się tak jakby nie wiedzieli. Potrzebują takiego SMS-a w filmie, albo informacji o śmiertelnej chorobie w życiu, żeby zdać sobie sprawę, że nie będą tu wiecznie.

150 miliardów ludzi już tu było i ich nie ma. Nie ma, każdy to wie, każdy wie, że kiedyś umrze, ale jednocześnie zachowuje się jakby miał jeszcze minimum milion kolejnych lat życia.

 

W związku z mega ograniczonym czasowo życiem należy pytać samego siebie – co lubię robić? Czego jeszcze chcę spróbować? Kogo lubię i z kim chcę spędzać czas?

Ile osób tak robi? A ile robi rzeczy, których nienawidzi, boi się wszystkiego i tkwi w relacjach z ludźmi, których ma dość?

Nie ma czasu na kiedyś się ułoży, nie ma czasu na zmienianie ludzi na siłę i nie ma czasu na robienie unieszczęśliwiających cię rzeczy. To tak jak pojechać nad morze na dwa tygodnie, przesiedzieć 10 dni oglądając Polsat i myśleć, że jeszcze mam czas. Nie, nie masz, turnus niedługo się kończy, więc leć wykąpać się nago zanim trzeba będzie wyjechać.

 

Banał nr 2
W twoim życiu przemija wszystko oprócz ciebie

W życiu przemija wszystko. Znajomi sprzed pięciu lat są dziś w większości szczątkami wspomnień i pikselami na portalach społecznościowych. Byłe związki, które kiedyś były całym życiem, dzisiaj są filmem składającym się z ledwie kilku scen w głowie. Miejsca w których kiedyś spędzaliśmy masę czasu dziś sprowadzamy do kilkusekundowych migawek.

Banalne maksymalnie.

I tak jednak większość ludzi liczy się bardziej z opiniami innych i programowaniem społecznym niż z własnym zdaniem. Podejmujemy decyzję na podstawie tego co mówią ci, którzy za kilka lat z dużym prawdopodobieństwem będą znaczyć dla nas gówno. A my będziemy tkwić dalej w tym co doradzali nam inni.

Za kilka lat będą znaczyć gówno…”, stop. Za kilka lat? Za kilka sekund. Zdecydowanie bardziej boimy się opinii obcych ludzi, których za chwilę przy nas nie będzie i możliwe, że nawet już nigdy ich nie spotkamy. Czy można sobie wyobrazić większy absurd? Ten absurd rozgrywa się jednak na naszych oczach.

Od małego zresztą pamiętam wielokrotnie powtarzane w szkole zdanie, żeby liczyć się z uczuciami innych. Nigdy nikt nie zachęcał do liczenia się z własnymi uczuciami.

No tak, przecież to takie banalne.

 

Banał nr 3
Inni ludzie interesują się tobą mniej niż myślisz

W wypełnianiu oczekiwań innych idziemy tak daleko, że sami sobie wkręcamy, że w zdaniu innych musi coś być. Przecież rozmawiamy z innymi o własnych problemach, oni coś mówią, więc chyba chcą dobrze dla nas. Czyli może mają rację.

Problem polega na tym, że nikt inny nie doradzi ci lepiej niż ty sam.

Ludzie doradzają z własnej perspektywy, a nie z twojej, bo nie są w stanie tego zrobić. Tylko ty znasz się w 100%.

Po drugie – dla nikogo nie jesteś tak ważny jak dla siebie samego. Nikt nigdy nie będzie tyle myślał nad twoimi dylematami jak robisz to ty przed snem. Inni mogą dać ci inny punkt widzenia, ale nigdy nie zastąpią drogi, którą musisz przejść samodzielnie.

 

W ten banał nie wierzy się też w relacjach z obcymi. Ludzie boją się rozmawiać głośno w tramwajach, bo ktoś usłyszy. Boją się gadać z obcymi. Ciągle się boją, tak jakby zdanie obcych było ważne, a poza tym jakby ci obcy rzeczywiście się nimi interesowali.

Ludzie są z natury egoistami. Powiesz coś śmiesznego o sobie publicznie – uśmiechną się ukradkiem i za dwadzieścia sekund zapomną. Czy to powód, żeby bardziej patrzeć na innych niż na siebie?

 

Banał nr 4
Przeszłości i przyszłości nie ma

Jest tylko czas teraźniejszy. Czytasz ten tekst siedząc w fotelu, leżąc w łóżku, albo robiąc cokolwiek innego. Nie ma znaczenia czy urodziłeś się w rodzinie biednej czy bogatej, czy masz wykształcenie, jak ciekawe życie miałeś, w ilu krajach byłeś i na ile podążałeś za opiniami innych, a na ile za samym sobą. W przyszłości może to zmienisz, a może nie. Może będzie lepiej, a może będzie gorzej. Może umrzesz za godzinę, a może za trzydzieści lat. Wszelkie takie rozważania to tylko twoje halucynacje.

Ludzie uwielbiają rozpamiętywać przeszłość i żyć wizją szczęścia w przyszłości. Zapominają przy tym, że jedno i drugie nie istnieje. Jedno to były czas teraźniejszy, a drugie przyszły stan teraźniejszy. Będąc ciągle nieobecnym w tu i teraz tracimy jedyną realną rzecz – tracimy rzeczywistość. Tracimy zanurzenie się w niej i cieszenie się z tego co jest, a nie z tego co halucynujemy na temat tego co „było” i „może będzie”.

Przeszłość? Cokolwiek robiłeś nie ma jakiegokolwiek znaczenia na to co zrobisz teraz. Jeżeli czujesz, że zmarnowałeś X lat życia, to nie znaczy, że musisz zmarnować kolejne Y lat. Skończ użalać się nad sobą i zacznij robić swoje.

Przyszłość? Tak, warto planować i warto dążyć do celów, ale nigdy nie wolno uzależniać swojego szczęścia od czynników zewnętrznych, m.in. takich jak coś tam w przyszłości.

Żyjesz dzisiaj, czy żyjesz za pięć lat? A za pięć lat zaczniesz żyć dzisiaj, czy znowu będzie coś kiedyś tam?

 

Banał nr 5
Wpływ masz tylko na siebie

Ile jest osób, które skupiają się na wszystkich i wszystkim wokół, ale w ogóle nie dbają o siebie? Ile jest osób żyjących życiem innych i sprawami na które nie mają najmniejszego wpływu?

Jak kogoś to interesuje – na pierwszy rzut oka – czemu nie? Problem polega na tym, że to znów uzależnianie własnego szczęścia od innych.

Ci, których tak bardzo interesują inni mogą całymi dniami czekać aż w końcu ludzie zaczną się zachowywać tak jakby chcieli. Obojętnie czy to stary lub młody stary, który oburza się, że ktoś obok powiedział coś niestosownego. Może to być aktywista, który chciałby, żeby ludzie byli konserwatywni, albo dokładnie odwrotnie. Żeby ludzie chodzili do kościoła, albo chodzili do muzeum. Bo będą zbawieni, albo będą kulturalni. Wszędzie wokół słyszy się, że ludzie mają być jacyś.

A co jeśli nie będą?

Skupiając się na celach dotyczących siebie stanowczo zwiększamy prawdopodobieństwo sukcesu. Prędzej wpłynę na 1 osobę – siebie, niż wpłynę na 1000000 osób.

 

Żyjesz dla siebie czy dla innych?