O moim rapowaniu, pięciogodzinnych spacerach i przerywaniu. Cały ja.

aaaaaaaa

Stało się. Dostałem dominację do Liebster Award 2016 z dwóch źródeł – od Marka z Siemano z rana i od Magdy z Emplace, więc niniejszym wywiązuję się z zadania.

Polega ono na napisaniu 10 ciekawostek-faktów o mnie i nominowaniu pięciu blogerów.

Lecimy.

 

Wszędzie chodzę, jeżdżę tylko jak muszę

– Google mówi, że to jakieś pięć kilometrów stąd.

– A, no to blisko, chodź, zaraz będziemy.

Nie lubię jeździć. Jak mam gdzieś dojść i zajmuje to do godziny – idę. Trudno mi to nawet racjonalnie wyjaśnić, bo nie odbieram procesu jeżdżenia jakoś negatywnie. Bardziej stanie i czekanie aż przyjedzie. To nic, że chodzenie zajmuje mi więcej czasu niż czekanie i jazda w sumie. Idąc czuję, że działam i mam wpływ. Chyba o to chodzi. Albo po prostu to nie ma żadnego wytłumaczenia i tak już mam zaprogramowany mózg z przyzwyczajenia, bo mając samochód też bym wolał pójść.

 

Temat powiązany – wędrowanie po mieście.

Zeus ma taki kawałek, który zahacza o to co chcę przekazać.

Sam nie włączam utworów, które wklejają blogerzy, więc wam streszczę. Zeus lubi sobie wędrować i poznawać nowe miejsca. Tyle.

 

Nie jarają mnie zabytki, chodzenie z przewodnikiem i słuchanie rzeczy, które mam w dupie. Za to pochodzić sobie kilka godzin bez celu, pooglądać miasto, zjeść coś, ucieszyć się z zapamiętania drogi – tak, to lubię.

Ostatnio byłem w Warszawie i zeszło mi pięć godzin na chodzeniu w centrum bez przerwy i bez celu.

Po co jechać w góry jeśli pochodzić można wszędzie?!

 

Zawsze coś tworzyłem

Rapowałem. Teraz nagrywam sobie w tempie jeden kawałek na rok, ale kiedyś działałem dość intensywnie.

A zresztą – posłuchajcie sobie. To już włączycie.

 

2015 rok

2011 rok

2010 rok

 

Pisałem też poważne rzeczy. Chociażby – to, to czy to.

 

Jestem oburęczny

Nie wiem czy świadczy to o moim upośledzeniu czy geniuszu, ale niektóre rzeczy robię prawą ręką, inne lewą, a rzadko kiedy jedną i drugą w równie dobrym stopniu.

Trzymam sztućce jak leworęczny, kopię prawą nogą. Rzucam do kosza lewą ręką, ale piszę prawą. Lewą mam silniejszą, ale myszkę do komputera obsługuję tylko prawą.

Dywersyfikacja.

 

Nie znam większości znanych filmów i seriali

Nie wiem o czym są „Gwiezdne wojny” i „Władca pierścieni”. Nie oglądałem „Avatara” ani „Incepcji”. Nazw popularnych seriali nawet w większości nie jestem w stanie przytoczyć bez sprawdzania.

Z tytułami wymienionymi wyżej mam taki problem, że po prostu mnie nudzą. Zawsze życie wydawało mi się wystarczająco ciekawe i skomplikowane, że zupełnie niepotrzebne jest wymyślanie nowych światów.

Wiem, jestem ignorantem. Idziemy do następnego punktu, bo narażam się.

 

Jestem jedyną osobą, która nie trawi disco polo ZAWSZE

Ja też nie lubię, ale po pijaku najlepiej, do czego ty chcesz tańczyć?!

 

Nie, kurwa. Nie do tego. Never.

Nie ma granicy alkoholu po której mógłbym wywijać do tych przaśnych pioseneczek, sam je włączać lub chociażby znosić.

 

A wszystko to (bo ciebie kocham) – stanowiące płynne przejście do rozwinięcia tego punktu – z powodu miłości do muzyki.

Jestem zapalonym słuchaczem. Głównie brzmień czarnych i elektronicznych. W tych pierwszych zaczynałem od rapu, ale nie da się być świadomym słuchaczem rapu bez choćby sympatii wobec soulu, funku czy jazzu. Elektroniki zacząłem słuchać ucząc się do matury, bo nie mogłem skupiać się jednocześnie na matematyce i na wokalu. Potrzebowałem czegoś bez słów i tak mi się spodobało, że teraz jeżdżę na Audiorivery czy inne Taurony. Wspominałem o tym zresztą w jednym z tekstów na blogu.

Kto chce mnie popodglądać muzycznie to od ponad 9 lat wszystko czego słucham zapisuje się na moim profilu na Last.fm. Przez tę dekadę moje top10 to: Burial, Bonobo, Amon Tobin, Emancipator, Volor Flex, VNM, Flying Lotus, Ten Typ Mes, Rasmentalism i Noon. Ostatni rok: Volor Flex, Four Tet, Banks, The Game, Erykah Badu, Anderson .Paak, Jeremih, Amon Tobin, Tame Impala i J Dilla.

Kto lubi?

 

Mogę godzinami rozmawiać o polityce, ale nie śledzę wydarzeń

Rytualne wojny kodomitów z pisowcami mam w dupie, ale jednocześnie lubię dyskusje o polityce.

Tak, to możliwe. Yes, we can.

 

Lubię filozoficzne dyskusje o tym jak powinien być urządzony świat. Lubię głębsze, systemowe podejście do problemów. Nie lubię zajmowania się tym co jakiś polityk powiedział i czym żyją media, bo zwykle nie żyją niczym istotnym.

Kiedyś polityka była moim głównym zainteresowaniem i byłem w stanie zajmować się tym całymi dniami. Teraz za bardzo nawet nie wiem co się dzieje. Chyba przesyt.

Obecnie gdy ktoś porusza polityczne bieżące tematy zwykle milczę. Mogę podyskutować o tym czemu państwo nie powinno wtrącać się do edukacji, ale dyskusja o tym czy powinno zmuszać dzieci do uczenia się 5 lat w szkole A i 3 w B, albo 4 w szkole A i 4 w B to zawracanie gitary.

Jak ktoś lubi etykietki to jestem libertarianinem – konsekwentnym zwolennikiem prawa własności prywatnej i prawa do dysponowania sobą.

 

Jestem samotnikiem, który lubi ludzi

W komiksach w głowach bohaterów często anioł siedział obok diabła. U mnie podobnie jest z podejściem do innych ludzi. Jednocześnie ich lubię i nie lubię.

 

Miałem tygodnie kiedy z nikim się nie spotykałem i zajmowałem tylko sobą i swoimi rzeczami. Miałem tygodnie kiedy bywałem w jednym lokalu po kilka razy na tydzień w różnym towarzystwie, a kelnerki czy barmanki patrzyły dziwnie. Tak już mam – raz seria prospołeczna, raz pustelnicza.

W wersji najbardziej dla mnie korzystnej, którą sobie przyjąłem – to całkowicie zdrowe. Nikt mi nigdy nie musiał mówić, żeby nie być potrzebującym, bo ja potrzebuję w stopniu bardzo ograniczonym. Dobrze czuję się we własnym towarzystwie i inni ludzie są w nim dodatkiem. Ważnym, ale tylko dodatkiem.

Jestem odwrotnością tych, którzy boją się być sami, muszą z kimś być lub wariują kiedy akurat nie ma nikogo do odezwania się pod ręką.

 

Uwielbiam przerywać

Najciekawsze rozmowy to takie w których obie strony aż się rwą do przerywania sobie nawzajem.

Podziwiam ludzi, którzy umieją słuchać z uwagą i potem odnosić się do tego co mówił rozmówca jak na seminarium doktoranckim, ale mnie to nie kręci.

Mój ulubiony sposób dyskusji to szybkie riposty, rwane wątki i porządek w chaosie. Kto to kocha to mnie pokocha, a kto jest możesz mi nie przerywać to znienawidzi.

 

Mogę być kucharzem jak znajdę pomagiera

Mam prawe ręce do gotowania, ale nienawidzę sprzątać i robić zakupów. Gdyby ktoś chciał jeść w zamian za robienie za mnie tych dwóch czynności – niech się zgłosi.

Jak widzę syf w kuchni po stworzeniu kolejnego dzieła to załamuję się. Picuję kuchnię, a potem mówię nigdy więcej.

Do następnego razu jak wlatuje kasza jaglana z innymi cudami.

 

(To co, ktoś chętny? Wino też mam i utrzymuję kontakt wzrokowy).

 

Bonus od Gosi

Do tej pory było dziewięć ciekawostek. Dziesiątej, kurwa, nijak nie mogłem wymyślić. Tragedia.

 

Zwierzyłem się i dostałem to co poniżej prosto w ego.

abc

Bardzo rozsądna wypowiedź.

 

No, to mamy dziesięć.


Pytania od czytelniczek

I na tym, generalnie, miałem skończyć, ale nie zapomniałem o moich czytelniczkach.

Przed napisaniem tego posta zapytałem was na fanpage’u jakie ciekawostki dotyczące mnie was interesują, dodając też, że możliwe jest zadawanie pytań. No, i mam trzy pytania, więc przejdźmy do rzeczy.

 

Kinga zapytała o tekst na blogu, który jest dla mnie szczególnie ważny, ale nie cieszy się dużą popularnością.

Generalnie uważam, że większość tekstów zasługuje na większe uznanie, ale możliwe, że to jedynie moja megalomania.

Tak już konkretnie – ten o monogamii, bo popularnością się cieszy, ale ludzie go nie rozumieją lub nie chcą rozumieć. Ten o banałach ułatwiających życie, bo zawiera w pigułce to co najważniejsze. I ten o byciu pro life, bo jest ładnie napisany.

 

Ania zapytała co motywuje mnie do bycia blogerem.

Wydaje mi się, że to jest składowa kilku czynników. Lubię pisać, mam coś do przekazania, umiem lekko pisać i sprawia mi satysfakcję, że ktoś to czyta. No, i zawsze można wzbudzić ciekawość u nowych znajomych kiedy się o tym wspomni.

 

Natalia zapytała o filmy, które wzruszyły mnie do łez, wyłączając „Króla lwa”.

Rzeczywiście, wyłączenie potrzebne, bo oczywiście, że bym go tu wymienił. Oprócz tego – na pewno „Zielona mila” i „Życie jest piękne”. „Między słowami” może nie do łez, ale to jeden z dwóch moich ulubionych filmów, więc wcisnę go tu na siłę. Bo mogę, o.


Nominacje. Odwołane.

U mnie z blogami jak z serialami – słabiutko. Śledzę kilka i za bardzo nie jestem w stanie nic wymienić. W tym konkursie nominować trzeba blogi mniej znane, a z tego worka wszystkie, które mniej lub bardziej śledzę już zostały nominowane. Nie chcę nominować nikogo na siłę, więc niech każdy kto ma ochotę poczuje się nominowany, o.


Kto tu dotarł i przeczytał całość – gratki.

Choć jednocześnie lekka nagana. Tyle wpisów żeby patrzeć na siebie, a tutaj tyle czytania o jakimś typie z Internetu.

Nie no, fajnie. Nagroda złotego czytelnika, buzi w czółko i złapanie za kark.